top of page
Szukaj

Alkohol: Depresant czy "antydepresant"? Obalamy mit kieliszka na poprawę humoru

Podczas sesji często słyszę zdania: "Musiałem się napić, żeby się rozluźnić", "Jeden drink pomaga mi zapomnieć o stresie w pracy", "Bez alkoholu jestem ciągle spięty i smutny". To powszechne przekonanie – że alkohol działa jak lekarstwo na smutek i lęk.

Jednak z perspektywy neurobiologii i psychologii prawda jest zupełnie inna. Czy alkohol to antydepresant? Zdecydowanie nie. Alkohol to potężny depresant.


Dlaczego mylimy te pojęcia?

To nieporozumienie wynika z początkowej fazy działania alkoholu. W małych dawkach etanol działa na nasz mózg euforycznie. Blokuje ośrodki kontroli, co sprawia, że czujemy się pewniejsi siebie, bardziej rozmowni i – na chwilę – zapominamy o problemach. Następuje wyrzut dopaminy (hormonu nagrody) i endorfin.

To właśnie ten moment nazywamy "fazą miodowego miesiąca" z alkoholem. Wydaje nam się, że znaleźliśmy idealny sposób na radzenie sobie z trudnymi emocjami. Niestety, ten stan jest bardzo nietrwały i złudny.


Biologiczna pułapka: Jak alkohol działa na układ nerwowy?

Medycznie alkohol jest klasyfikowany jako substancja depresyjna (z ang. depressant), co oznacza, że spowalnia i hamuje działanie ośrodkowego układu nerwowego.

  1. Zaburza równowagę neuroprzekaźników: Choć początkowo podnosi poziom dopaminy, regularne picie drastycznie obniża poziom serotoniny – kluczowego hormonu odpowiedzialnego za stabilny nastrój i poczucie spokoju.

  2. Potęguje lęk: Po ustąpieniu początkowego rozluźnienia następuje tzw. "efekt z odbicia" (ang. rebound effect). Układ nerwowy, który był sztucznie wyhamowany przez alkohol, staje się nadreaktywny. Objawia się to zwiększonym niepokojem, drażliwością i lękiem następnego dnia.

  3. Zakłóca sen: Alkohol pomaga szybciej zasnąć, ale niszczy architekturę snu (szczególnie fazę REM). Sen po alkoholu nie regeneruje, co prowadzi do chronicznego zmęczenia, a zmęczenie – do obniżenia nastroju. To błędne koło.


Alkohol a depresja – związek dwukierunkowy

Relacja między piciem a depresją jest skomplikowana i często działa w obie strony:

  • Picie jako skutek: Osoby zmagające się z obniżonym nastrojem sięgają po alkohol, by poczuć ulgę (samoleczenie).

  • Picie jako przyczyna: Regularne spożywanie alkoholu może wywołać epizody depresyjne nawet u osób, które wcześniej nie miały takich problemów.

Badania pokazują, że ryzyko samobójstwa u osób uzależnionych od alkoholu jest wielokrotnie wyższe niż w populacji ogólnej. Alkohol zdejmuje hamulce, co w połączeniu z obniżonym nastrojem może prowadzić do tragicznych decyzji impulsywnych.


Co zamiast "drinka na smutki"?

Jeśli zauważasz, że sięgasz po alkohol, by radzić sobie z emocjami, stresem czy smutkiem, warto zatrzymać się i poszukać zdrowszych strategii regulacji emocji. Psychoterapia oferuje narzędzia, które działają długofalowo, nie niszcząc przy tym organizmu:

  • Nauka rozpoznawania emocji: Zrozumienie, co naprawdę czujesz, zamiast zagłuszania tego.

  • Techniki relaksacyjne: Trening autogenny Schultza, mindfulness czy praca z oddechem.

  • Budowanie zasobów: Wzmacnianie poczucia własnej wartości bez zewnętrznych "wspomagaczy".


Podsumowanie

Alkohol to fałszywy przyjaciel. Choć na chwilę zakłada maskę "antydepresantu", w rzeczywistości jest depresantem, który "kradnie szczęście z jutra". Jeśli czujesz, że smutek, lęk lub pustka dominują w Twoim życiu, a alkohol wydaje się jedynym ratunkiem – zapraszam do kontaktu. W bezpiecznej przestrzeni gabinetu poszukamy prawdziwych źródeł ulgi i spokoju.


nalewanie piwa do szklanek

 
 
 

Komentarze


Kontakt

Jeśli masz jakieś pytania możesz je zadać tu:

biuro

Waldemar Krupa

Psychoterapeuta

Aberdeen, Scotland, UK

 

Tel./WhatsApp +44(0)7342528121

Mail: info@eterapiapl.com

  • Black Facebook Icon
  • Black LinkedIn Icon
  • Black Twitter Icon

© 2025 by Modern Mindful Therapy. Powered and secured by Wix

bottom of page