top of page
Szukaj

Czy wszystkie nasze obecne problemy to wina naszego dzieciństwa?

Dzisiaj byłem na kawie ze znajomymi i pojawił się temat zdrowia, czy może raczej dobrostanu psychicznego. Padło też magiczne pytanie zawarte w tytule: czy to prawda, że wszystkie nasze obecne problemy życiowe, to pochodna naszego dzieciństwa? Zastanowiło mnie to pytanie i oto kilka moich przemyśleń.


Na początek — tak, dzieciństwo ma znaczenie. Małe dzieci chłoną świat jak gąbka: uczą się, jak reagować na emocje, jaką wartość przypisywać sobie i innym, jak budować relacje. To, co przeżywamy w pierwszych latach, często zostawia ślady — czasem subtelne, czasem całkiem wyraźne. Zdarza się, że po latach niektóre zachowania czy lęki nagle wydają się mieć sens, kiedy przypomnimy sobie, jak wyglądało nasze dzieciństwo.


Ale: nie wszystko da się sprowadzić wyłącznie do dawnych lat. To proste wyjaśnienie kusi — daje porządek i tłumaczy trudne rzeczy — ale jest zbyt płytkie. Dorosłe życie dorzuca swoje: praca, związki, choroby, straty, stresy codzienne. Do tego dochodzą geny, temperament, środowisko społeczne. Ktoś wychowany w trudnych warunkach może trafić na ludzi i okoliczności, które mu bardzo pomogą, a ktoś z „dobrego” domu może w dorosłości przejść przez wydarzenia, które go złamią.

Kilka konkretnych przykładów, żeby to zrozumieć:

  • Styl przywiązania, którego uczymy się wobec rodziców, często rzutuje na związki dorosłe — ktoś, kto doświadczał chłodu, może mieć trudność z bliskością. Ale z drugiej strony terapia i świadome relacje potrafią to zmienić.

  • Dzieci uczone tłumienia emocji mogą w dorosłości mieć problem z wyrażaniem uczuć. Ale można się tego nauczyć później — przez terapię, książki, bliskie relacje.

  • Traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa rzeczywiście mogą zostawić długotrwały ślad; czasem potrzebna jest specjalistyczna pomoc, by sobie z nimi poradzić.


Dlaczego więc uproszczenie „wszystko przez dzieciństwo” jest mylące? I dlaczego moim zdaniem jest to uproszczenie? Bo odbiera sprawczość (wolną wolę, tworząc pewien rodzaj determizmu) i zamyka pole widzenia. Kiedy wszystko tłumaczymy przeszłością, łatwo popaść w myślenie „tak mam, bo tak było”, a to sprzyja bierności — rezygnacji z pracy nad sobą, unikaniu odpowiedzialności za teraźniejsze wybory lub szukaniu winnych zamiast rozwiązań. To nie tylko kwestia postawy: takie przekonanie może utrudniać podejmowanie działań naprawczych, bo wydają się one „skazane na niepowodzenie”, jeśli źródło problemu jest niezmienialne.

Uproszczenie to także ryzyko fałszywych wniosków. Przypisując wszystko dzieciństwu, możemy przeoczyć bieżące przyczyny problemów — np. wypalenie w pracy, toksyczny partner, chroniczny stres finansowy czy nowe wydarzenia traumatyczne. Skupienie się tylko na dawnych urazach utrudnia trafną diagnozę sytuacji i dobranie skutecznych interwencji. Innymi słowy: zaczynamy leczyć objawy jednego stanu, podczas gdy prawdziwa przyczyna leży gdzie indziej.

Kolejny problem to etykietowanie ludzi i relacji. Gdy mówimy „on taki jest, bo miał złe dzieciństwo”, łatwo usprawiedliwiamy krzywdzące zachowania i przestajemy stawiać granice. Z drugiej strony określanie wszystkiego przez pryzmat przeszłości może też ranić opiekunów — często prostsze będzie obwinianie rodziców niż przyznać, że dana osoba musi podjąć konkretne działania tutaj i teraz.

Wreszcie, historia życia rzadko bywa jednowymiarowa. Problemy zwykle powstają w wyniku nakładania się wielu czynników: predyspozycji genetycznych, doświadczeń dzieciństwa, wyborów podejmowanych w dorosłości, bieżących stresorów i kontekstu społeczno-ekonomicznego. To, co wygląda jak efekt dawnych lat, może być w rzeczywistości rezultatem długiego procesu, w którym kilka elementów wzajemnie się wzmacnia. Dlatego prosty wniosek „to wszystko przez dzieciństwo” nie oddaje tej złożoności i prowadzi do błędnych interpretacji.


Co z tego wynika praktycznie? Jeśli ktoś odczuwa, że obecne trudności mogą mieć korzenie w dzieciństwie, warto to sprawdzić — rozmowa z terapeutą pomaga zrozumieć powiązania i znaleźć drogi zmiany. Jeśli natomiast problemy wynikają głównie z bieżącej sytuacji (toksyczna praca, konflikt w związku, zdrowie), najpierw trzeba działać tu i teraz — zmiana pracy, granic w relacjach, wsparcie medyczne. I często najlepsze efekty daje połączenie obu podejść.

Jest i dobra wiadomość: mimo że nie można cofnąć czasu, możemy zmieniać swoją historię. Ludzie potrafią się rozwijać, budować nowe nawyki i relacje, uczyć się regulacji emocji i tworzyć bezpieczne środowisko dla siebie. Przeszłość tłumaczy wiele, ale nie odbiera nam możliwości zmiany.


Podsumowując: uznanie roli dzieciństwa jest ważne, ale bez uwzględnienia teraźniejszych czynników i możliwości zmiany, stajemy się więźniami uproszczonych narracji. Pełniejsze zrozumienie własnych problemów wymaga spojrzenia wielowymiarowego — zarówno w przeszłość, jak i na to, co dzieje się dziś.


babcia z wnuczką, szczęśliwe dzieciństwo

 
 
 

Komentarze


Kontakt

Jeśli masz jakieś pytania możesz je zadać tu:

biuro

Waldemar Krupa

Psychoterapeuta

Aberdeen, Scotland, UK

 

Tel./WhatsApp +44(0)7342528121

Mail: info@eterapiapl.com

  • Black Facebook Icon
  • Black LinkedIn Icon
  • Black Twitter Icon

© 2025 by Modern Mindful Therapy. Powered and secured by Wix

bottom of page